Tusk na kanclerza!

•Styczeń 31, 2010 • 4 komentarzy

Było wiele dyskusji na temat rozszerzenia możliwości stanowiska prezydenta lub premiera. Zastanawiam się nad tym, czy premier Donald Tusk nie wie czegoś więcej od nas wszystkich. Bo patrząc na aktualną scenę polityczną, prezydent w Polsce to jednak coś więcej niż ten przesławny żyrandol.

Kluczowe było przekonanie, że chociaż prezydentura to wielki spektakl, a kampania wyborcza bardzo wielu wyborców ekscytuje, pociąga, to wszyscy wiemy, że po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto.

Donald Tusk

Nie powiem, że nie zdziwiła mnie decyzja Tuska, jednak można było się jej spodziewać, chociażby poprzez ociąganie się z potwierdzeniem kandydatury. Co więcej, sądzę, że premier dopiąłby swego i zdobyłby stanowisko prezydenta. Ale co wtedy? Komu należałoby oddać stery w rządzie? Grzegorzowi Schetynie, “urodzonemu przywódcy”? Bronisławowi Komorowskiemu, człowiekowi z wielką charyzmą? Ciężko obecnie znaleźć inną opcję, zastępcę Tuska na fotelu premiera.

Za to warto jest się zastanowić kogo Platforma wystawi do walki o stanowisko prezydenta. Zbyt wcześnie PiS cieszy się z wygranej. Niesiołowski co prawda przesadza mówiąc, że nieważne kto będzie kandydatem PO, bo i tak wygra z Kaczyńskim, jednak nie należy tego bagatelizować. Tak naprawdę nadal nie ma alternatywy dla dwóch największych partii w Polsce. Kandydatura chociażby Radosława Sikorskiego byłaby poważnym wyzwaniem dla jednego z braci Kaczyńskich. I nie wiadomo czy nie zbyt ciężkim.

Wracając do decyzji Tuska. Prawdziwych motywów premiera nie poznamy nigdy. Ciekawi mnie fakt, kiedy w Polsce dojdzie do wyboru pomiędzy czymś na wzór systemu kanclerskiego, a systemem półprezydencim (bo o prezydenckim nie ma co marzyć). Ten wybór jest według mnie nieunikniony. W innym wypadku nic się nie zmieni – nieznane jest nam pojęcie koabitacji władz. Polakami musi ktoś zarządzać, inaczej wszyscy sądzą, że są do zdolni do pełnienia władzy.

Było wiele dyskusji na temat rozszerzenia możliwości stanowiska prezydenta lub premiera, jednak jak dotąd nic z nich nie wyszło. Czy oby na pewno?

Ludobójstwo komentatorów

•Wrzesień 12, 2009 • 4 komentarzy

Bez wstępu, bez zbędnych ceregieli zacznę od pytania: w jakim świecie żyjemy? Czy jest to świat pełen optymizmu i przyjaznych dla nas ludzi? Czy każdy jest w stanie nam pomóc, wyciągnąć do nas rękę, którą czasem potrzebujemy? Czy… nie, nie. Chyba się zapędziłam. Zdecydowanie.

Zaczęłam dzisiaj przeglądać różne portale w poszukiwaniu informacji na temat niedawnej wypowiedzi marszałka Niesiołowskiego o zbrodni katyńskiej. Zastanawiałam się czy zostały pokazane różne punkty widzenia redaktorów. Co ciekawe przeważnie wszystkie informacje brzmiały tak samo (być może dlatego, że sama wypowiedź marszałka była wręcz znikoma), ale nie to zwróciło tym razem moją uwagę. Ważniejsze wydały mi się komentarze czytelników. Czytelników, komentatorów, odbiorców, adresatów… Sama nie wiem czy można ich tak nazwać, bo powoli zaczynam tracić respekt i poważanie dla anonimowych osób. Komentarze na które się natknęłam autentycznie mnie zatkały. Ja rozumiem, że cały czas prowadzone są rozmowy jak to internet pozwala na swobodę wypowiedzi, jak to traci się kontrolę, gdy mamy anonimowość i ma się wiedzę, że nikt nie wie kim tak naprawdę jesteśmy.  Jednak nadal nie pojmuję, jak można traktować komentowanie jako formę wyżycia się, chyba zarówno psychicznego jak i fizycznego. Przykłady?

Portal Niezalezna.pl

~~misio: Niesiołowski

Palikot, Szymon Majewski, Bracia Grimm z “Teraz My”, idioci ze “Szkła Kontaktowego”, pijak Gugała, , Lizuty, Śpiewaki, cała bolszewicko- lewacka banda autorytetów z “Gazety Wybiórczej” Karpiniuk ze swoją śmieszna komisją, złodzieje kur.y, bandyci, ćpuny i narkomani, Kalisz i kretyni z TVN-u- to zakały naszej współczesnej Polski. Swoją śmierdzącą sławę zawdzięczają tylko dlatego, że plują na Kaczyńskich i PiS. O Rudym Donku i jego kolesiach z P-eło to już nawet szkoda pisac.

abc: Niesiołowski! – jak cię spotkam dostaniesz w morde !

w sowiecką morde… i to nie będzie z liścia

Gnida, kretyn, głąb – to tylko kilka określeń na które natrafiłam. I wcale nie chodzi mi tutaj o to kto ma racje, czyje poglądy popieram oraz kto jest mądrzejszy. Język (a raczej quasi język), którym ludzie się posługują przyprawia mnie o pewnego rodzaju drgawki, które ciężko wytłumaczyć.

A tak przyjemnie jest popatrzeć na krytykę, która jest wypowiedziana przyzwoicie i chociaż w jakiejś części kulturalnie.

Szyicki głód i biedna Rosja kontra ZSRR

•Sierpień 18, 2009 • 3 komentarzy

Zgadzam się z tym, że dzisiejsze pokolenia nie odpowiadają za zbrodnie wyrządzone podczas II WŚ. To nie oni wydawali rozkazy, to nie oni mordowali i siali zniszczenie. Jednak odcinanie się od historii, która była jest i będzie, nie uważam za poważne i rozsądne. Szczyt ignorancji i egoizmu. Przecież oni już przeprosili, łkali i błagali o wybaczenie. Często zastanawiam się nad tym, jak daleko człowiek może się posunąć w okłamywaniu samego siebie, nie mówiąc już o innych. Czy ma to jakieś granice?

Wpadamy w pułapkę, z której nie ma wyjścia. Jest to zamknięte koło, uroboros, który gryzie nie tylko siebie, ale i nas samych. Potrafimy latami wmawiać sobie rzeczy, które nie istnieją, wydarzenia, które tak naprawdę nie miały miejsca. I tak w kółko, bez końca. Lecz trzeba powiedzieć stop i zacząć od nowa.

Zdecydowanie.

Aha, i jeszcze jedno.
Czytałam to kilka razy. Faktycznie czasami jest tak, że brakuje nam słowa. Ale trzeba zrobić coś, by mówić o tym. By nie przeszło to jako zwykła wiadomość, którą czytamy i po chwili zapominamy. W ogóle nie mieści mi się to w głowie.

PS. Chciałabym widzieć dyskusję Czubariana z twórcami tej strony

Koniec świata?

•Lipiec 25, 2009 • 3 komentarzy

Po przeczytaniu nagłówka tego artykułu została zatrzymana akcja mojego serca. Powoli przestawałam oddychać, wpatrując się z niedowierzaniem w tytuł.

“Czy to jest możliwe? Czy naprawdę nadchodzi koniec świata? Jeszcze tyle ciekawych rzeczy mam do zrobienia…”.

Jednak już po chwili wiedziałam o co chodzi. I wszystko wróciło do normy.

__
I przestańmy nazywać te zjawiska pogodowe anomaliami. Tak zaczyna wyglądać nasz klimat i tyle.

Rzucajmy kamieniami, uderzajmy się pałkami!

•Lipiec 22, 2009 • 1 komentarz

Od samego rana było słychać tylko o tym. Przed halą Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie rozpętało się piekło. Kupcy postanowili zamknąć się w swoim dotychczasowym miejscu pracy, by protestować przeciwko rozbiórce hali. Jednak chyba nawet oni nie spodziewali się do czego może to doprowadzić.

Zaczęło się niewinnie. Wszyscy wiedzieli, że będzie to niełatwe by przekonać kupców do rezygnacji ze sprzedaży w tak atrakcyjnym miejscu – w samym centrum stolicy. Każdy się przygotowywał, jednak gdy przyszło zmierzyć się z tym wyzwaniem, okazało się, że tak naprawdę nikt nie miał odpowiedniego planu postępowania.

Agresja budzi agresje. To jedyne co nasuwa mi się po zakończeniu dzisiejszych działań. Kupcy, pokazując swoją bezmyślność, zabrali ze sobą dzieci, które miały pomagać im przy proteście. Później wykorzystując tę sytuację, zasłaniali się tym, że przecież na terenie hali znajdują się małe dzieci.

To fakt, że został użyty gaz łzawiący. To fakt, że była zastosowana przemoc. Jednak zastanówmy się, czy do końca bezpodstawnie. Bynajmniej nie pochwalam dzisiejszej akcji policji czy tym bardziej ochroniarzy, lecz na własne oczy oglądałam relacje na żywo, podczas której wyraźnie widziałam m.in. zakrwawionego ochroniarza z rozciętym czołem, który jak mniemam dostał kamieniem. A kamieni rzucanych w stronę policji było bardzo dużo. Co ciekawe nie tylko ze strony kupców, lecz osób postronnych, którzy nie powinni uczestniczyć w całym tym starciu.

Kupcy zamiast zająć się szukaniem nowego lokum, w którym mogliby ponownie otworzyć swoje stoiska, woleli wdać się w walkę z policją. Nie zgadzają się z wyrokiem sądu, nie odpowiadają lub odrzucają propozycje innych miejsc lokalizacji stoisk, nie chcą rozmawiać. Tym bardziej wystąpienia członków PiSu oraz ich konferencję można nazwać tanim populizmem. Inaczej nie da się tego określić. Prezydent, rzecz jasna, również nie zgadza się na użycie siły.

Jedyne co mogę zrobić, to wyrazić nadzieję, iż obydwie strony wykażą się rozwagą i postanowią wspólnie rozwiązać tę sprawę. Kupcy, zamiast dogadać się, woleli walczyć. Czy wyszło im to na dobre? Powinni jeszcze raz zastanowić się, przemyśleć sprawę i odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcą faktycznie zostać bez pracy, czy w końcu dogadają się z zarządem miasta. Być może wyciągną jakieś wnioski. Kto to wie.

Fotorelacja ze zdarzenia.

Płonąca ustawa medialna na kółkach

•Lipiec 17, 2009 • 3 komentarzy

Wszędzie słychać o ustawie medialnej. Wczoraj w faktach po faktach można było oglądać rozmowę Agnieszki Holland z posłanką PO Iwoną Śledzińską-Katarasińską. Najbardziej zastanawiające dla mnie jest to, jak w takiej sprawie nie można się dogadać. Pozory, które wszyscy chcą stwarzać przerażają mnie. Przecież każdy z każdym chce rozmawiać tylko efektów nie widać. Nie rozumiem tego i nigdy nie pojmę dlaczego nie można po prostu nad tym siąść i zrobić coś od początku do końca tak jak należy, bez żadnej ściemy i kręcenia nosem.

Myślicie, że w autobusach miejskich możecie czuć się bezpiecznie? Błąd! Jedziecie sobie spokojnie, zajadacie ulubionego batonika słuchając Ironów aż tu nagle z wnętrza silnika zaczną wydobywać się kłęby dymu, by w końcu cały autobus zapłoną. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

I pamiętajcie! Już nie musicie się martwić, że zabraknie Wam pieniędzy. Bankomat sam do Was przyjedzie! Za to kocham XXI wiek! ; )

Hello B. Obama, goodbye G. Bush

•Styczeń 20, 2009 • 7 komentarzy

Ile razy czytam tego typu artykuły, za każdym razem zastanawiam się nad tym, czy my, Polacy, naprawdę jesteśmy tak bardzo naiwni. Oczekujemy od Stanów Zjednoczonych jakiegokolwiek znaku poparcia czy aprobaty dotyczącej jakiegoś działania, a za każdym razem otrzymujemy kopa w dupę. I dzisiaj po raz kolejny czytam i nie mogę uwierzyć w to co widzę. Tak bardzo chciałabym się mylić i wierzyć w to, że Barack Obama spojrzy na Polskę łaskawym okiem i zobaczy w nas godnego jego państwu sojusznika.

Sesja garnie mnie do siebie swoimi ogromnymi, tłustymi łapskami, a ja nadal się jej opieram. Nie, nie! Zostaw mnie mikroekonomio, co Ci zrobiłam, panie Begg!
BEGGin, BEGGin you…!
Tak, odwiedzę kiedyś Sri Dźajawardanapura Kotte.

Polskie kostnice i polskie NATO

•Grudzień 2, 2008 • 3 komentarzy

Skandal.
Tylko tak mogę skomentować to, co zostało opisane w jednym z artykułów na pardon.pl. Stosy ciał w kontenerach? Nawet trudno jest mi to sobie wyobrazić. Tłumaczenia kierownika zakładu są powalające, a chłodnie które tylko wyglądają jak kontenery dla postronnych osób doprowadzają mnie do pustego śmiechu. Za grosz moralności. Czy człowiek, który na co dzień ma styczność ze zwłokami, jest w stanie wyzbyć się wszelkich zahamowań w stosunku do nich?

Natomiast Kwaśniewski jako szef NATO… To by była heca. W dodatku naszemu byłemu prezydentowi nie przeszkadzałoby, gdyby Sikorski został sekretarzem generalnym! Niesamowite. Jednak jak dla mnie do objęcia przez Polaka stanowiska szefa NATO jest tak daleko jak stąd na księżyc. Ciekawe co na to Filipińczycy?

Order dla Sabatonu od Św. Anzelma

•Listopad 16, 2008 • 5 komentarzy

Ludzie mają czasami pomysły. Żeby przyznawać ordery za nagranie utworu… Chciałabym widzieć reakcję Sabatonu, gdy się o tym dowiedzą. To by mogło być ciekawe doznanie.

A! I chciałam się z Wami koniecznie podzielić tekstem, który mam przeczytać na ćwiczenia z filozofii:

A byt ten istnieje w sposób tak prawdziwy, iż nie można nawet pomyśleć, że nie istnieje. Można bowiem pomyśleć, że istnieje coś, o czym nie można pomyśleć, że nie istnieje; i to coś jest większe od tego, o czym można pomyśleć, że nie istnieje. Toteż jeśli o tym, od czego coś większego nie da się pomyśleć, można pomyśleć, że nie istnieje, wówczas nie będzie ono już dłużej tym, od czego coś większego nie da się pomyśleć, co jest sprzecznością. Zatem to, od czego coś większego nie da się pomyśleć, istnieje w sposób tak prawdziwy, że nie można nawet pomyśleć to jako nieistniejące.

Św. Anzelm z Canterbury, Proslogion

I wszystko jasne, nieprawdaż?
Podziwiam wszystkich, którzy studiują filozofię ;)

Dużo szumu…

•Listopad 5, 2008 • 2 komentarzy

…a czy jest o co?
‘Barack, Barack!’ I co z tego dla nas wynika? Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, jaki wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych byłby dla nas korzystny w dalekosiężnych konsekwencjach. Bo czy teraz coś się zmieni? Tyle szumu, a przecież wszystko pozostanie tak jak jest. Polska nadal będzie “jednym z głównych” partnerów USA i na tym kończy się nasza rola.

Poczekajmy, zobaczymy. Nie ekscytujmy się zbyt wcześnie, bo po co?
___
A na koniec – czyż to nie urocze?