Hello B. Obama, goodbye G. Bush

•styczeń 20, 2009 • Komentarzy: 7

Ile razy czytam tego typu artykuły, za każdym razem zastanawiam się nad tym, czy my, Polacy, naprawdę jesteśmy tak bardzo naiwni. Oczekujemy od Stanów Zjednoczonych jakiegokolwiek znaku poparcia czy aprobaty dotyczącej jakiegoś działania, a za każdym razem otrzymujemy kopa w dupę. I dzisiaj po raz kolejny czytam i nie mogę uwierzyć w to co widzę. Tak bardzo chciałabym się mylić i wierzyć w to, że Barack Obama spojrzy na Polskę łaskawym okiem i zobaczy w nas godnego jego państwu sojusznika.

Sesja garnie mnie do siebie swoimi ogromnymi, tłustymi łapskami, a ja nadal się jej opieram. Nie, nie! Zostaw mnie mikroekonomio, co Ci zrobiłam, panie Begg!
BEGGin, BEGGin you…!
Tak, odwiedzę kiedyś Sri Dźajawardanapura Kotte.

Polskie kostnice i polskie NATO

•grudzień 2, 2008 • Komentarzy: 3

Skandal.
Tylko tak mogę skomentować to, co zostało opisane w jednym z artykułów na pardon.pl. Stosy ciał w kontenerach? Nawet trudno jest mi to sobie wyobrazić. Tłumaczenia kierownika zakładu są powalające, a chłodnie które tylko wyglądają jak kontenery dla postronnych osób doprowadzają mnie do pustego śmiechu. Za grosz moralności. Czy człowiek, który na co dzień ma styczność ze zwłokami, jest w stanie wyzbyć się wszelkich zahamowań w stosunku do nich?

Natomiast Kwaśniewski jako szef NATO… To by była heca. W dodatku naszemu byłemu prezydentowi nie przeszkadzałoby, gdyby Sikorski został sekretarzem generalnym! Niesamowite. Jednak jak dla mnie do objęcia przez Polaka stanowiska szefa NATO jest tak daleko jak stąd na księżyc. Ciekawe co na to Filipińczycy?

Order dla Sabatonu od Św. Anzelma

•listopad 16, 2008 • Komentarzy: 5

Ludzie mają czasami pomysły. Żeby przyznawać ordery za nagranie utworu… Chciałabym widzieć reakcję Sabatonu, gdy się o tym dowiedzą. To by mogło być ciekawe doznanie.

A! I chciałam się z Wami koniecznie podzielić tekstem, który mam przeczytać na ćwiczenia z filozofii:

A byt ten istnieje w sposób tak prawdziwy, iż nie można nawet pomyśleć, że nie istnieje. Można bowiem pomyśleć, że istnieje coś, o czym nie można pomyśleć, że nie istnieje; i to coś jest większe od tego, o czym można pomyśleć, że nie istnieje. Toteż jeśli o tym, od czego coś większego nie da się pomyśleć, można pomyśleć, że nie istnieje, wówczas nie będzie ono już dłużej tym, od czego coś większego nie da się pomyśleć, co jest sprzecznością. Zatem to, od czego coś większego nie da się pomyśleć, istnieje w sposób tak prawdziwy, że nie można nawet pomyśleć to jako nieistniejące.

Św. Anzelm z Canterbury, Proslogion

I wszystko jasne, nieprawdaż?
Podziwiam wszystkich, którzy studiują filozofię ;)

Dużo szumu…

•listopad 5, 2008 • Komentarzy: 2

…a czy jest o co?
‘Barack, Barack!’ I co z tego dla nas wynika? Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, jaki wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych byłby dla nas korzystny w dalekosiężnych konsekwencjach. Bo czy teraz coś się zmieni? Tyle szumu, a przecież wszystko pozostanie tak jak jest. Polska nadal będzie “jednym z głównych” partnerów USA i na tym kończy się nasza rola.

Poczekajmy, zobaczymy. Nie ekscytujmy się zbyt wcześnie, bo po co?
___
A na koniec – czyż to nie urocze?

Donald-kat?

•wrzesień 16, 2008 • Komentarzy: 2

Na ten temat było powiedziane juz chyba wszystko. Niestety (lub stety) Pan Grabarz sprowokował mnie do czytania kolejnych artykułów mówiących o kastracji pedofilów (ależ ja wcale nie mam mu tego za złe ;) .

Na Pardon.pl dowiadujemy się, że największą wpadką aktualnego premiera jest chęć chemicznej kastracji pedofilów w Polsce. Pani Hartman z uporem chce dowieść, że Tusk jest na skraju wyczerpania nerwowego, a na koniec swojej wypowiedzi mniema, że Schetyna naprawdę zastąpi Tuska. No wybaczcie, ale wtedy udaję się na emigrację – tego pana bym nie zniosła… W każdym razie, wszyscy wiedzą, że naszego premiera poniosło w swojej pierwszej wypowiedzi na temat pedofilów, a teraz robi wszystko co może, by to się nie okazało zbyt emocjonalną wypowiedzią. Lecz czy to miałoby zakonczyć jego karierę? Nie sądzę.

Na koniec coś humorem: jeden z moich ulubionych posłów PiSu – Tadeusz Cymański – ucieka przed TVNem. Czy to nie jest piękne?

Słitaśna focia i św. Putin

•wrzesień 14, 2008 • Komentarzy: 3

Ludzka głupota powoli sięga zenitu. Kto by w ogóle wpadł na tak poroniony pomysł zrobienia sobie sweetaśnej fotografii w takim miejscu?  To jest naprawdę zadziwiające, co człowiek może wymyślić. Zastanawiam się, do czego jeszcze jesteśmy zdolni.

==

I jeszcze jedna sprawa. Św. Putin atakuje! Któż by nie chciał powiesić sobie w domu, na ścianie, tak wspaniałego i kunsztownego dzieła? Toż to sztuka sama w sobie, nic dodać nic ująć.

Gdy chcecie sobie jeszcze bardziej zamieszać w głowach, polecam obejrzenie filmu Rok 1612. Nawet ja wpadłam w sidła propagandy.

- Och, Andreyka!

- Niedobry Hetman – Polak!

Szok! Co się stanie z EMO?

•sierpień 14, 2008 • Komentarzy: 9

Wybaczcie tak infantylny wpis, ale nie mogłam się powstrzymać.
Na forum znalazłam link do pewnej strony. Nie mogę sobie odmówić cytatu…

Do protestu dołączył nawet muzyk rosyjskiej grupy MAIO, grającej w stylu emo – Dmitrij Gilewicz. Jak powiedział:
Wyrażanie swoich emocji nie jest zabronione przez prawo.

Też jesteśmy tego zdania. I przypominamy, że już przed półwieczem problemy miał rock’n'roll, później obrońcy moralności wzięli na cel punk, zaś na przełomie lat 80. i 90. amerykański rząd chciał zdelegalizować hip-hop. Nie obyło się bez “ofiar” (np. muzyków, których płyty wycofano ze sprzedaży, a im samym zakazano występów), jednak subkultury przetrwały.

Przetrwa więc i emo.

Czy świat już całkowicie oszalał? Dlaczego księża nie wypowiedzą się na temat EMOcjonalnych ludzi (widziałam kiedyś jakiś wywiad, gdzie tłumaczono skąd powstał skrót EMO – oczywiście od emotion – fascynujące, nieprawdaż?).

Brak słów, ręce opadają, czuję się bezsilna. Naprawdę jest mi przykro.

Deprawujące książki i satanistyczna muzyka?

•sierpień 12, 2008 • Komentarzy: 15

Już na dwóch portalach spotkałam się z artykułem ks. Aleksandra Posackiego zatytułowanym “Igranie ze światem ciemności i oswajanie zła, czyli refleksje po festiwalu Woodstock 2008.” (Bibuła, Nasz Dziennik). Polecam wszystkim jego przeczytanie, mimo iż jest nieco przydługawy.

Zaczęłam się zastanawiać dlaczego cięższa muzyka zawsze jest kojarzona z kultem Szatana i pochwalaniem czynienia zła. Rozumiem i zgadzam się z tym, że można znaleźć takie zespoły, w których tekstach ewidentnie znajdujemy takie przesłania, jednak czy szufladkowanie wszystkich kapel ma jakiś sens? Mogę sie założyć, że nie tylko w muzyce rockowej znajdziemy takie przypadki.
Nie chcę przytaczać tutaj wszystkich fragmentów, które sprawiły, iż zaczęłam się poważnie zastanawiać czy kontynuować nadal czytanie artykułu. Przedstawię tylko kilka:

“(…)Dysonanse i hałas, co jest “herezją” w sferze samej muzyki (brak harmonii i ciszy musi niszczyć życie duchowe), oraz efekty świetlne rozprzęgające świadomość i osłabiające rozum i wolę, anihilujące osobowość (podobnie jest z muzyką techno, też posiadającą elementy neopogaństwa i satanizmu) ułatwiają mediumiczny typ otwarcia przygotowany przez osłabioną lub źle ukierunkowaną moralnie wolę, czyli sferę duchowo-moralną(…).”

Jak wszystkim wiadomo “De gustibus non est disputandum”, jednakże przepraszam bardzo – to że lubię taki rodzaj muzyki nie oznacza od razu, iż chwalę Szatana, czy popieram czynienie zła! Jak dla mnie ten ‘hałas’ jest jak najbardziej uporządkowaną formą muzyki, a nie bałaganem, jak uważa ks. Posacki. Wszystkie nuty znajdują się na swoich miejscach, a teksty wcale nie popychają mnie do Zła. Jak to ładnie ujął Oscar Wilde “Tempo nadaje smak życiu”.

“(…)Vader inspirował się też okultystyczną prozą H.P. Lovecrafta i mroczną magią sumeryjską. Niedawno zespół był świadkiem premiery swego nowego videoklipu do specjalnego utworu “Sword of the Witcher”, który promuje grę “The Witcher” (”Wiedźmin”) (…). Wersja gry komputerowej “Wiedźmina” ma estetykę wybitnie satanistyczną, co zauważyli chrześcijańscy eksperci z Zachodu (konsultanci Episkopatu francuskiego), którzy nie wiedzieli, że chodzi o grę utworzoną na podstawie polskiego autora (prezentowali to na zjeździe egzorcystów). Jest to tym bardziej ważne, że moja krytyka “Wiedźmina” A. Sapkowskiego przed laty wywołała prawdziwą histerię, także w tzw. kręgach “naukowych”, ale ślepych na zagrożenia duchowe(…).”

Szukałam długo bezpośredniego artykułu napisanego przez ks. Posackiego na temat prozy Sapkowskiego. Niestety nie znalazłam, jednak z pewnością takowy istnieje, gdyż wiele osób mówi o nim na różnych forach. Jednak spotkałam się pośrednio z oceną Sapkowskiego w innych tekstach księdza. W tej wypowiedzi znajdziemy krótki komentarz do “Kompendium o literaturze fantasy…”. Zostawiając jedna na razie naszego polskiego autora, chciałabym zwrócić uwagę na wszystkie wypowiedzi ks. Posackiego odnośnie Harry’ego Pottera. Została wydana przez niego książka, w której autor analizuje magię i okultyzm w literaturze. Niesamowite jest to, ile można znaleźć artykułów przeciwko książkom Rowling.
Ks. Posacki cały czas wypowiada się, że magia, którą spotykamy w książkach fantasy, deprawuje dzieci i powoduje sytuację odwróconego dekalogu. Potter, który rzekomo przez całą książkę dąży do osiągnięcia władzy na całym świecie poprzez magię, jest egoistycznym dzieckiem, który nie przejmuje się krzywdą innych. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy jestem, jak to ks. Posacki definiuje “ignorantem” lecz po prostu nie zauważyłam tych wszystkich negatywnych cech głównego bohatera w dziele Rowling.
Zastanawiające jest również to, iż trylogia Tolkiena jest uważane przez niektórych katolików za dzieło, w którym magia nie jest zła, gdyż posługują się nią tylko posłańcy Iluvatara, Majarowie, czyli tak jakby aniołowie. Odsyłam tutaj do dyskusji na pewnym forum. Niestety nie znalazłam opinii ks. Posackiego na temat “Władcy Pierścieni”. Zadaję więc tutaj pytanie: czy magia jest w końcu i ‘dobra’ i ‘zła’ czy tylko zła? Podobno samo jej istnienie wyklucza używanie jej do dobrych uczynków, gdyż niejako prowadzi nas to do chęci osiągnięcia władzy i wyklucza dialog międzyludzki.

Uważam, iż w książkach fantasy rozgraniczenie pomiędzy złem i dobrem jest i zawsze będzie. Małe zachwiania, jak w prozie Sapkowskiego, są naturalne, gdyż nie ma ludzi niegrzesznych, jednakże u niego również jest widoczny podział na dobro i zło. Tym bardziej nie mogę zrozumieć nienawiści do Pottera, jako książki mającej propagować zło i namawiać do większego zainteresowania magią. W książkach dla dzieci była, jest i będzie magia, gdyż jest to coś, co przenosi je w świat baśni. Natomiast “Wiedźmin” nie jest książką dla małych dzieci lecz dla ludzi, których umieją postawić granicę pomiędzy światem rzeczywistym a nierealnym.

I bardzo irytujące było częste używanie przez ks. Posackiego słowa eufemizm.

Dożywocie czy kara śmierci?

•sierpień 2, 2008 • Komentarzy: 8

Na Pardon.pl można przeczytać artykuł, nt. Radovana Karadżicia. Zostajemy zapytani o to, “Czy Karadżić zasługuje na śmierć jak Saddam Husajn”. Został on oskarżony przez Trybunał ONZ ds. zbrodni wojennych w lipcu 1995 roku o zbrodnię ludobójstwa w okresie trwającego 43 miesiące oblężenia Sarajewa, gdzie zginęło wówczas 12 tys. ludzi oraz za śmierć ok. 8 tys. Muzułmanów zamordowanych w 1995 roku w Srebrenicy.

I tutaj zadajemy sobie następujące pytanie. Czy jesteśmy uprawnieni do tego, by decydować o życiu lub śmierci innego człowieka? Czy to, że Karadżić najprawdopodobniej dopuścił się tych zbrodni, ma spowodować, iż my staniemy się mordercami? Zaskakujący jest wynik ankiety, w której większość osób odpowiada się za wykonaniem wyroku śmierci na Karadżiciu.

Czy jesteś za karą śmierci, czy jednak uważasz, że dożywocie powinno być najcięższym wyrokiem?

Bez lektora, tylko napisy?

•lipiec 29, 2008 • Komentarzy: 7

Na jaki tylko portal nie wejdę (Pardon, Salon24) pojawia się wiadomość o chęci zmiany w telewizji lektora na filmy w języku oryginalnym + napisy.

Pomysł, którego jak sądzę, nie dałoby się w Polsce wprowadzić w życie, zrobił dosyć duży szum. Bo kto okazałby się takim ryzykantem, by w naszym kraju rezygnować w lektora na rzecz napisów? Ktoś wystawiłby się na publiczny lincz. No i niestety zasłużony. Bo czy pomyślano o trudnościach jakie mogłoby to ze sobą nieść? Większość starszych ludzi nie zna na tyle języka angielskiego by poradzić sobie z oglądaniem filmów w oryginale, a ich wiek pogarsza wzrok, co sprawiałoby trudności w odczytywaniu napisów. Z resztą wszyscy krótkowzroczni telewidzowie mieliby z tym problem. To jest pewne – oglądnięcie jakiegoś filmu bez okularów – wykluczone.

Jednak pomyślmy. Czy nie byłoby dobrym pomysłem wprowadzenie, na przykład, cotygodniowej emisji filmu w oryginalnym języku i z napisami? Myślę, że taki koncept zostałby przyjęty z większym entuzjazmem. Sama czasem chętnie oglądnęłabym coś po angielsku. Byłaby to emisja dla chętnych, tych którzy znają język lub chcą się go uczyć, a to z pewnością byłoby jakąś pomocą.

Może powinniśmy pomyśleć nad wprowadzeniem w życie bardziej realnych propozycji niż całkowita likwidacja lektora…?

__

Aha, to mój pierwszy wpis, a ja się nie przywitałam.

Tak więc witam wszystkich czytelników!