Monthly Archives: Październik 2012

Myślisz, że myślisz?

Na fali uniesienia po przeczytaniu ostatnio tekstu Bielawskiego powróciłam do innych publikacji traktujących mniej lub bardziej o tym problemie.

Jak za pewne zauważyliście jest kilka tematów, o których Polacy wiedzą wszystko. Jest to między innymi piłka nożna, medycyna, PR i oczywiście polityka. Polak zna się na polityce! Przecież to takie normalne i oczywiste. Jakby mógł się nie znać? W końcu ma prawo głosu, chodzi na wybory, ogląda wiadomości i wie o co chodzi. Przaśny Polak siedząc przed telewizorem zna się i na oświacie i na prawie, nie wspominając już o zarządzaniu ministerstwem sportu – toż to połączenie jego dwóch największych pasji!
Wracając do Bielawskiego, wysunął on dosyć ciekawą definicję, że:

„jeżeli ktoś nie ma na temat jakiejś dziedziny żadnej wiedzy i zdaje sobie z tego sprawę ma w danej dyscyplinie wiedzę zerowa; natomiast jeśli na temat danej dziedziny nie wie nic, a jest przekonany o swojej kompetencji ma wiedzę ujemna”.

Czasami mam wrażenie, że powinna się ona wyświetlać na każdym mijanym przez nas bilbordzie by przypominać nam to czego nie wiemy. Idąc dalej, już bardziej bezpośrednio zahaczając o politykę, przypomniałam sobie dawno czytany cytat Schumpetera. W zasadzie pomyślałam wtedy, że to nie dziwne, iż teksty z nauki o polityce nie są czytane powszechnie, bo nawet gdyby do tego pretendowały, to i tak wystawione przez autorów oceny społeczeństwu jako ogółowi są tak ostre, że zaraz wszyscy by się obrazili i rzucili teksty w kąt. Schumpeter uważa, że:

„typowy obywatel spada na niższy poziom mentalny, gdy tylko wkracza w dziedzinę polityki. Argumentuje i analizuje w sposób, który sam gotów byłby uznać za dziecinny w sferze rzeczywistych zainteresowań. Staje się z powrotem prymitywny. Zaczyna myśleć w sposób asocjatywny i afektywny”.

Sartori komentując te stwierdzenia, napisał że przeważnie w innych strefach niewiedzy jesteśmy zniechęcani do przekraczania granicy, ale w dziedzinie polityki jesteśmy do tego wręcz zachęcani. Nie sądzę by mogło to ulec zmianie, dlatego należy się zastanowić nad tym jak sukcesywnie podnosić wiedzę ogółu społeczeństwa na tematy polityczne.
Jakiś czas temu miała miejsce debata poświęcona ekonomicznym zagadnieniom. Jak wiadomo została ona zorganizowana przez PiS i dla wielu był to powód, by jej nie oglądać(!). Zostali zaproszeni różni eksperci, trwało to kilka godzin, a cała debata była transmitowana w telewizji. Nie pamiętam kiedy ostatni raz była podobna sytuacja, aby społeczeństwo mogło zobaczyć dyskusje ekspertów na żywo, posłuchać ich komentarzy, pomyśleć o tym co mówili. Czy takie sytuacje powinny częściej mieć miejsce? Od razu mam przed oczami słowa Poppera, aż zacytuję:

„taka debata i taka większość skłonią ludzi do myślenia. Ależ nie – [myślenie] to zbyt wielkie słowo. Ludzie z reguły nie myślą. Jednak to, co się tutaj zdarzyło, będzie im uzmysławiać, że w końcu coś musi być w tej sprawie”.

I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiaj moje żale, które już od dłuższego czasu mnie drażniły.

________
PS. Nawiązując do naszego ministerstwa sportu (którym z pewnością każde z nas lepiej by zarządzało, prawda??) przeczytałam dzisiaj na wyświetlaczu w tramwaju (ta nowoczesność), że mamy nowego prezesa Narodowego Centrum Sportu! Tym razem jeszcze ministrze się upiekło, a proroctwa Newsweeka z poprzedniego tygodnia nie sprawdziły się. Ależ oni razem słodko wyglądają!

Muszka
fot. PAP/Radek Pietruszka

Reklamy
Otagowane , , , , ,